Artemis II – przymiarki do powrotu na Księżyc

Artemis II – przymiarki do powrotu na Księżyc

Wracamy na Księżyc! No prawie… Pierwsza załogowa misja w kierunku naszego satelity wchodzi właśnie w decydujący etap.


Księżyc. Dla niektórych jest tylko białą tarczą na nocnym niebie, naszym najbliższym sąsiadem w Układzie Słonecznym. Latarnią, dzięki której nie jest kompletnie ciemno po zachodzie słońca. Wszyscy, którzy choć trochę orientują się w astronomii i astrofizyce wiedzą, że bez niego najprawdopodobniej nie byłoby życia na Ziemi. Dlaczego więc po wielkim wyścigu, który zaczął się od wystrzelenia przez ZSSR 4 października 1957 Sputnika (pierwszej sztucznej satelity Ziemi) a zakończył w 1972 roku misją Apollo 17 ludzie opuścili go i nigdy nie wrócili? I czy w najbliższym czasie sytuacja ulegnie zmianie?

Apollo 17 była ostatnią misją, podczas której człowiek z krwi i kości stanął na srebrnym globie. I choć technicznie potrafiliśmy tam wracać, zabrakło czegoś znacznie potężniejszego niż rakiety – politycznej woli, a wraz z nią (a jakże!) pieniędzy. Program Apollo był produktem zimnej wojny, więc gdy Stany Zjednoczone wygrały prestiżowy pojedynek z ZSRR, politycy odtrąbili zwycięstwo — cel został osiągnięty. Utrzymywanie lotów księżycowych było ekstremalnie kosztowne, a społeczne zainteresowanie szybko spadło – kolejne lądowania przestały być „historyczne”, stały się powtarzalne (więc dla opinii publicznej po prosty nudne). W tle trwała wojna w Wietnamie, rosły napięcia gospodarcze i zmieniały się priorytety budżetowe. NASA skierowała uwagę na tańsze i bardziej „praktyczne” projekty, takie jak program wahadłowców czy budowę stacji orbitalnych. Księżyc z symbolu zwycięstwa stał się luksusem, na który nikt nie chciał już płacić.

I właśnie się to zmienia!

Znowu zaczynamy myśleć o gwiazdach


Wraz ze zmianą paradygmatów globalnej geopolityki, można śmiało powiedzieć, że wyścig w stronę gwiazd, znowu się zaczął. Tym razem wspierany przez najpotężniejsze gospodarki świata — Rosję z czasów zimnej wojny zastąpiły Chiny, do gry włączają się Indie, a nieśmiało rozmawia się nawet o Unii Europejskiej w kontekście dołączenia do kosmicznej rozgrywki. Nie bez znaczenia jest też finansowy i technologiczny boost, który nadszedł z sektora prywatnego — najpierw SpaceX wizjonera Elona Muska, potem Blue Origin Jeffa Bezosa — w krótkim czasie wydarzyło się więcej rzeczy, niż przez dekady po ostatnim lądowaniu.

Flagowym przykładem jest misja Artemis. Po bezzałogowym teście Artemis I stawka się zwiększa: cel to pierwszy od ponad 50 lat lot ludzi poza niską orbitę okołoziemską. Misja Artemis II ma zabrać czteroosobową załogę w podróż wokół Księżyca. Statek Orion, wyniesiony przez potężną rakietę Space Launch System, wykona szeroką pętlę wokół naszego naturalnego satelity i wróci na Ziemię. Załoga spędzi około 10 dni w głębokiej przestrzeni kosmicznej. Będzie dalej niż jakikolwiek człowiek od czasów programu Apollo program. W najbliższym punkcie przelotu Orion znajdzie się około 6900 kilometrów nad powierzchnią Księżyca – wystarczająco blisko, by zobaczyć cały jego dysk w oknie statku, a jednocześnie znacznie dalej niż podczas wielu misji programu Apollo.

Przy ogłaszaniu programu Artemis plan startu Artemis II był planowany już na 2022 rok. Niestety testy nowej kapsuły Orion Spacecraft oraz rakiety Space Launch System ujawniły problemy techniczne, które wymagały dodatkowych analiz i modyfikacji. Po locie Artemis I w 2022 roku harmonogram został ponownie skorygowany a planowane starty przełożono aż na 2025 rok. Po testach generalnych z lutego 2026 roku rakieta znów musiała zostać oddana do naprawy a start misji przesunięto na 2 kwietnia. Tym razem się uda!

Niedaleka przyszłość – Artemis III



Po co to wszystko? Plan jest (a raczej był, ale o tym zaraz) ambitny, czyli powrót ludzi na księżyc! Nie tylko jednorazowy — misje Artemis mają być fundamentem pod budowę stałej bazy na Księżycu. I to nie jest następny sezon For All Mankind — to realny plan, który realizuje się na naszych oczach.
Jeszcze do niedawna Artemis III miał jasny cel — sprowadzić amerykańskich astronautów na Księżyc. Był on oczywiście podyktowany politycznymi deklaracjami (które niejednokrotnie były dużo bardziej hojne w założeniach niż ich naukowe odpowiedniki). Kilka dni temu zmieniono plan misji — według nowego planu, astronauci polecą jedynie na niską orbitę okołoziemską i przetestują spotkanie statku Orion z lądownikiem księżycowym. Docelowo będzie to manewr, będzie odbywał się na orbicie wokół Księżyca. Dlaczego więc nie są to złe wieści?

Dlatego, że pierwotne założenie, czyli lądowanie załogi w 2027 roku było nie do zrealizowania. Problemy są głównie z lądownikami księżycowymi — zarówno Starship od SpaceX, jak i Blue Moon od Blue Origin nie są jeszcze gotowe, a bez nich — o lądowaniu można tylko pomarzyć.

Co ważne — następne misje, czyli Artemis IV i Artemis V będą realizowane w bardzo krótkim odstępie czasowym od misji nr. III. Czyżby chodziło o pośpiech? Wręcz przeciwnie — chodzi o ujednolicenie technologii. NASA uznała, że postęp technologiczny uniemożliwiłby zrealizowanie misji w czasie dłuższy niż 3 lata — systemy, których używamy, teraz byłyby już przestarzałe, a komponenty niekompatybilne z nowszymi rozwiązaniami.

Dlatego misja Artemis II jest tak ważna! Otwiera niejako bramę do podboju Księżyca — poznania go na nowo, tym razem dogłębnie, tak jak na to zasługuje.

Więcej postów z Nauka