Jak pachnie kosmos? Galaktyka we flakonie

Jak pachnie kosmos? Galaktyka we flakonie

Zapach to nie tylko mieszanina cząsteczek – to emocje, wspomnienia i niewidzialne nici, które łączą nas z tym, co odległe. Za każdym zapachem stoi historia, a perfumiarze od wieków próbują zamknąć w szkle to, co ulotne.

Ale jak stworzyć zapach czegoś, czego nikt tak naprawdę nie czuł? Jak odtworzyć aromat nieskończoności? Czy Kosmos w ogóle pachnie? A jeśli tak – to czym?

Na te pytania próbowała odpowiedzieć doktorantka z University of Westminster, Marina Barcenilla, tworząc projekt AromAtom. Odtworzyła zapach Kosmosu, analizując skład chemiczny dominujący na danej planecie. Wyniki połączyła z doświadczeniami astronautów uczestniczących w misjach Apollo i ich pobytach na Stacji Kosmicznej. Opisywali oni zapach Kosmosu jako przypominający m.in. spalone mięso czy gumę. Na podstawie tych relacji naukowcy opracowali wyjątkowe „kosmiczne perfumy”. W sprzedaży dostępne są 4 zapachy:

  • Ground Control Eau de Parfum
  • Moon Walk Eau de Parfum
  • We Are the Martians Eau de Parfum
  • Out of this World Eau de Parfum

W odbiorze społeczności perfumeryjnej AromAtom funkcjonuje raczej jako zapachowa interpretacja kosmosu niż jego dosłowna rekonstrukcja. W recenzjach często pojawia się wrażenie czystości, mineralności i przestrzeni – jakby zapach nie próbował krzyczeć, lecz raczej szeptać o próżni, pyłach i odległych orbitach.

Kolejny wyjątkowy projekt i kolejne kosmiczne zapachy – Eau de Space stworzony przez chemika Steve’a Pearce’a we współpracy z NASA. Ich celem było jak najdokładniejsze odtworzenie zapachu próżni, którego wspomnienie astronautom towarzyszyło po powrotach z misji.
Tak narodziły się dwa niezwykłe zapachy:

  • Eau de Luna – The Smell of the Moon
  • Eau de Space – The Smell of Space

W kosmosie panuje próżnia, co sugeruje całkowity brak bodźców zapachowych. Mimo to wielu astronautów opisywało swoje wrażenia sensoryczne, porównując je do aromatu smażenia, owoców i alkoholu — konkretnie „smażonego steka, malin i rumu”. Niektórzy natomiast wspominali, że przypomina ona zapach broni tuż po wystrzale – intensywny, gorzki i dymny. Kompozycja wyróżnia się swoją oryginalnością i może nie trafić w gusta każdego odbiorcy, jednak stanowi intrygującą próbę oddania kosmicznych wrażeń w ziemskiej formie.
W narracjach recenzentów Eau de Space funkcjonuje raczej jako artefakt – zapachowy dowód na to, że kosmos nie musi być romantyczny, ani piękny. Dla jednych fascynujący w swojej obcości, dla innych niemal odpychający, bywa określany jako zapach, którego się nie nosi, lecz którego się doświadcza – raz, może dwa, z czystej ciekawości.

Zapachy mają moc przenoszenia nas w inne światy. Kosmos od zawsze był dla artystów źródłem inspiracji. Jego tajemniczość, nieskończoność i mistyczna aura sprawiają, że chcemy go dotknąć, poczuć i zrozumieć. Tak rodzą się perfumy, które są nie tyle produktem, ile poetycką interpretacją nieznanego.

Jednym z takich dzieł jest Hale Bopp marki Tiziana Terenzi – hołd dla najjaśniejszej komety lat 90. Zapach rozwija się jak świetlisty ślad na nocnym firmamencie. Otwarcie – z gałką muszkatołową, cynamonem i cytryną – przypomina pierwsze spojrzenie: gdy chłodne powietrze nocy spotyka się z ciepłym światłem. Z czasem kompozycja staje się głębsza i bardziej otulająca. Wanilia, paczula i szałwia wprowadzają spokój i miękkość, a bursztyn i drzewo sandałowe domykają całość ciepłą, niemal aksamitną bazą.
To zapach, który otula niczym ciepły blask komety na chłodnym niebie – subtelny, a zarazem magnetyczny. W odbiorze przez społeczność perfumeryjną opisywany jest jako ciepły, intensywny i wyrazisty, o ambrowo-przyprawowym charakterze, który mimo swojej niszowej estetyki, pozostaje stosunkowo łatwo dostępny w perfumeriach stacjonarnych.

A co z życiem pozaziemskim? Dowodów na jego istnienie brak, ale wyobraźnia nie zna granic. Kosmici, odległe planety i nieznane cywilizacje od dekad pobudzają twórców. Właśnie z tej przestrzeni między nauką, a fantazją narodził się zapach Alien stworzony przez dom mody Mugler – zapach, który nie próbuje naśladować natury, lecz tworzy własną, obcą rzeczywistość. Gęsty jaśmin rozbrzmiewa tu niemal nieludzko czysto, otulony ciepłem bursztynu i mleczną, miękką fakturą drewna kaszmirowego. To woń jak sygnał wysłany z innej planety: hipnotyzująca, intensywna i niepokojąco intrygująca.
Alien od lat budzi skrajne emocje – jedni uznają go za ikoniczny i magnetyczny, inni za zbyt intensywny. Jego popularność sprawia, że jest łatwo dostępny w perfumeriach stacjonarnych.

Być może każda gwiazda pachnie inaczej – jedna jak bursztynowa mgła, inna jak dymne echo supernowej. A może zapach Kosmosu to po prostu tęsknota – za tym, co niepoznane, za oddechem Wszechświata, który próbujemy zatrzymać na własnej skórze.

Więcej postów z Sztuka