Remont Pomp – na scenie widać wspólnotę. Wyjątkowa gwiazda Future Frombork Festival.

Remont Pomp – na scenie widać wspólnotę. Wyjątkowa gwiazda Future Frombork Festival.

Remont Pomp powstał w 2003 roku przy gdańskim kole PSONI. Z warsztatów muzycznych wyrósł zespół, który koncertuje, nagrywa płyty i od lat poszerza język muzyki improwizowanej. Gra na bębnach, balafonach, metalofonach, kieliszkach, miskach, butelkach i przedmiotach, które na scenie zaczynają mówić własnym głosem. Przed koncertem na Future Frombork Festival z Jarosławem Marciszewskim rozmawiamy o pierwszym występie, o wychodzeniu poza społeczne stereotypy, o komponowaniu i o kosmicznym obliczu zespołu Remont Pomp.

Rozmowa z Jarosławem Marciszewskim, założycielem i prowadzącym zespół Remont Pomp; rozmawia Wojtek Krasowski

WK: Remont Pomp powstał w 2003 roku. Pamiętasz moment, w którym z warsztatów i wspólnego grania zaczęło wyłaniać się coś więcej – prawdziwy zespół?

To było dość konkretne wydarzenie, chociaż nie jestem dziś w stanie podać dokładnej daty. To był jeszcze czas trochę przedinternetowy – nie mamy tego zapisanego na Facebooku ani na stronie. Sam pomysł na grupę muzyczną pojawił się przy Polskim Stowarzyszeniu na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną, czyli organizacji, która wspiera osoby z niepełnosprawnością intelektualną w różnym wieku i na różnych poziomach funkcjonowania.

Pracowałem wtedy w Środowiskowym Domu Samopomocy. Razem z kolegą i koleżanką prowadziliśmy warsztaty muzyczne dla uczestników tej placówki. Szukaliśmy narzędzi, które będą atrakcyjne dla nas i dla nich. Widzieliśmy, że muzyka dobrze działa – że mobilizuje, porządkuje energię, daje radość i kontakt.

Przełomem było zaproszenie na przegląd twórczości osób z niepełnosprawnością do Słupska. Zagraliśmy wtedy pierwszy typowo perkusyjny, afrykański utwór, który wykonujemy do dziś – „Kokon”. Mieliśmy też pana Krzysztofa, który pięknie śpiewał, więc wykonaliśmy również „Kocham wolność” Chłopców z Placu Broni. Zaangażowałem kolegów z zespołu Saluminesia, pojechaliśmy większą grupą i to stało się dla nas ważnym doświadczeniem.

Najbardziej zapamiętałem jednak to, co wydarzyło się później. Wracaliśmy na dworzec i wpadliśmy na pomysł, żeby zagrać mini koncert na ulicy. Po kilku, może dziesięciu minutach z pobliskiego biura wyszła pani księgowa i powiedziała, że jest głośno, że coś się dzieje, że trzeba to przerwać. I ta sytuacja bardzo mi się spodobała. Pomyślałem wtedy, że osoby z niepełnosprawnością intelektualną często są chowane „do szafy”, że za rzadko są widoczne w otwartej przestrzeni.

Oczywiście od 2003 roku wiele się zmieniło, ale wciąż myślę, że to środowisko żyje w mocnej bańce. Z jednej strony wydarzyło się to z różnych przyczyn, z drugiej – społeczeństwo nadal ma wiele stereotypów, często krzywdzących. A przecież mówimy o dorosłych osobach, które mają pragnienia, potrzeby i emocje bardzo podobne do naszych. Ten wyjazd, ta podróż, to granie na ulicy, ta konfrontacja z otwartym światem – to było takie ziarenko Remontu Pomp. Wtedy nie byliśmy jeszcze tym, czym jesteśmy dziś, ale coś ważnego już się zaczęło.

Dla osób, które usłyszą Remont Pomp po raz pierwszy: czym jest ten zespół dzisiaj? Orkiestrą rytmu, laboratorium dźwięku, wspólnotą?

Chyba po trochu wszystkim. Remont Pomp gra tak długo i z tak dużą liczbą gości, którzy mieli na nas wpływ, że dziś jesteśmy trochę zupą doświadczeń. Na pewno podstawą jest rytm oraz inspiracja muzyką Afryki Zachodniej i Północnej. Jest w tym też muzyka etniczna, sonorystyka, minimalizm, granie na przedmiotach – to, co bywa nazywane object music.

Te dźwięki nie zawsze są strojone, nie zawsze są oczywiste. Czasami muzyka staje się bardzo abstrakcyjna. Potem przyszło spotkanie z Mikołajem Trzaską, nagrania z nim i kolejne spotkania z muzykami jazzującymi, więc pojawiła się mocna warstwa improwizacji. Ostatnio mieliśmy też doświadczenie z kompozytorem z Irlandii Północnej, Brianem Irvine’em, podczas pracy w Belfaście. Powstał materiał, w którym Remont Pomp śpiewa teksty wymyślone przez uczestników. To również zaczyna wchodzić do naszego repertuaru.

Dlatego trudno zamknąć nas w jednej definicji. Powiedziałbym: rytm, trochę sonorystyki, trochę improwizacji i szczypta szaleństwa. Jest też u nas ważna nuta niedoskonałości. Nie w sensie braku pracy, bo pracujemy od wielu lat nad tym, żeby ta muzyka była ciekawa. Raczej w sensie odejścia od perfekcjonizmu wykonawczego. Nie chodzi o to, żeby wszystko było wygładzone. Chodzi o to, żeby było prawdziwe, żywe i nasze.

W Remoncie Pomp ważne są nietypowe instrumenty i przedmioty: kieliszki, stoły, miski, butelki, beczki. Jak rozpoznajesz, że coś może stać się częścią waszego brzmienia?

To także jest wynik różnych spotkań. Dzięki projektom międzynarodowym i edukacyjnym Erasmusa poznaliśmy kiedyś grupę ze Szkocji – Trash Art. Oni grali na odpadach: rurach PCV, rurach metalowych, pojemnikach, beczkach. To był dla nas pierwszy ważny kontakt z takim myśleniem. Mieliśmy nawet okres, w którym graliśmy na beczkach po ogórkach. Brzmiało to świetnie, trochę jak japońska muzyka perkusyjna, ale logistycznie było bardzo trudne, więc z czasem z tego zrezygnowaliśmy.

Później przez kilka lat prowadziłem muzycznie Remont Pomp razem z Tomkiem Antonowiczem. Tomek rozwinął koncepcję grania na kieliszkach, miskach i butelkach. Ja zacząłem się przyglądać instrumentom nieoczywistym i etnicznym – takim jak log drumy, balafony, kalimby, metalofony czy fletnia Pana.

Dla mnie najważniejsze jest to, żeby instrument był dostępny dla osób z niepełnosprawnością intelektualną. Sam sposób wydobycia dźwięku powinien być dość prosty. Oczywiście na metalofonie też można grać jak wirtuoz, ale podstawowy kontakt z dźwiękiem musi być możliwy od razu. Z drugiej strony instrument musi wzmacniać nasze brzmienie i pasować do zamysłu muzycznego.

Myśląc o kolejnej płycie, od początku wyobrażam sobie, jak ona ma brzmieć i jakich instrumentów będziemy do tego potrzebować. Każda nasza płyta ma trochę inny charakter. Najbliższy materiał będzie mieszał elementy perkusyjne i sonorystyczne, ale bardziej splecione ze sobą w jednym utworze. Właśnie pod taki kierunek szukam instrumentów: dostępnych dla zespołu, ale jednocześnie wzmacniających nasze szalone, nieoczywiste brzmienie.

Jak z indywidualnych pomysłów i energii poszczególnych muzyków powstaje wspólny utwór? Ile jest w tym kompozycji, a ile improwizacji?

Zdarza nam się grać utwory w stu procentach improwizowane. Takim utworem jest „Obiad u Wujka”, na „Sam Jesteś Pompa” są też przerywniki, które powstały w pełnej improwizacji. Trzeba jednak pamiętać, że wtedy byli z nami znakomici muzycy – Mikołaj Trzaska i Adam Żuchowski – więc spotykały się trzy silne byty muzyczne.

Na co dzień większość utworów komponuję dla uczestników, znając ich możliwości. Wiem, kto na co może sobie pozwolić, ale cały czas staram się podnosić poprzeczkę. Pomagają nam wolontariusze – polscy i zagraniczni – bo często dzielimy zespół na pięć, sześć sekcji. Wolontariusz wspiera osobę z niepełnosprawnością, choć po tylu latach bywa już tak, że to uczestnicy wspierają wolontariuszy.

Z zewnątrz ta muzyka czasami wygląda jak improwizacja, ale w dużej mierze jest skomponowana i przygotowana. Nie jestem dyrygentem, ale każdy ruch, każde mrugnięcie okiem, każde zerknięcie i każdy gest mają znaczenie. Bardzo się obserwujemy na scenie. Kontakt wzrokowy jest dla nas kluczowy.

Myślę o naszej muzyce trochę jak o języku łatwym do czytania. Istnieją teksty przygotowywane w taki sposób, żeby były dostępne dla osób z niepełnosprawnością intelektualną. Nasza muzyka również jest budowana tak, żeby była dostępna do zagrania. Nie tylko dla Remontu Pomp – pewnie także dla innych osób. Oczywiście wymaga to pracy, ale ścieżka jest dostępna.

Przez Remont Pomp przewinęło się wielu znakomitych muzyków: Mikołaj Trzaska, Mike Majkowski, Adam Żuchowski, Ken Vandermark, Raphael Rogiński, Paweł Szamburski. Czy są jeszcze współprace, o których myślisz?

Sam czasami zadaję sobie to pytanie, bo przez Remont Pomp przewinęła się naprawdę ogromna liczba muzyków. Z tych spotkań, które już się wydarzyły i które – mam nadzieję – będą miały dalszy ciąg, bardzo ważny jest dla mnie Jacek Prościński. Jest perkusistą, ale gra również muzykę elektroniczną. Świetnie działało połączenie jego elektroniki z naszymi rzeczami perkusyjnymi i sonorystycznymi.

Jest też Grzegorz Nawrocki – znakomity wokalista i tekściarz. Mamy rozgrzebane pomysły oparte na tekstach napisanych przez jednego z naszych uczestników, Jacka Cieślickiego. Jacek ma coś w rodzaju strumienia świadomości – potrafi napisać ogromną ilość tekstu, a Grzesiek fajnie to porządkuje. To mogą być kompozycje perkusyjno-wokalne i mam nadzieję, że ten pomysł wróci.

Wkrótce spotkamy się także z Paalem Nilssenem-Love’em, norweskim perkusistą freejazzowym. Będą warsztaty, potem koncert, więc jestem bardzo ciekaw, co się z tego wydarzy.

A jeśli miałbym zupełnie marzyć? Jestem gitarzystą, więc bardzo chciałbym kiedyś zagrać z Jeffem Parkerem z Chicago. To byłoby wspaniałe. Na radarze jest też oczywiście Alabaster DePlume. Bardzo lubię go jako saksofonistę i jako artystę, który robi rzeczy ważne społecznie. Byłoby pięknie, gdybyśmy kiedyś się spotkali muzycznie.

Co publiczność Future Frombork Festival może odkryć w waszym koncercie, jeśli przyjdzie bez gotowych oczekiwań i pozwoli poprowadzić się dźwiękowi?

Dla mnie ten koncert ma również osobisty wymiar, bo pochodzę z Braniewa. Frombork i cała Warmia są mi bardzo bliskie. Regularnie tam wracam i cieszę się, że możemy zagrać właśnie tam. Uważam, że to miejsce ma ogromny potencjał – ciągle jeszcze nie do końca odkryty. Fajnie będzie dołożyć do tego swoją cegiełkę.

Przygotujemy koncert inspirowany Kosmosem, więc raczej nastawiałbym się na dźwięki abstrakcyjno-sonorystyczne. Będzie mniej rzeczy typowo perkusyjnych, a więcej brzmień abstrakcyjnych, może chwilami wręcz ambientowych.

Jeśli publiczność będzie otwarta na muzykę improwizowaną i eksperymentalną, myślę, że może wyjść z tego spotkania zadowolona. Chciałbym, żeby artystycznie było to po prostu ciekawe. Ale równie ważne jest poczucie wspólnoty, które w Remoncie Pomp naprawdę istnieje. To widać na scenie – i warto to zobaczyć.

Więcej postów z Sztuka