Europa Środkowo-Wschodnia (CEE) ma w kosmosie swoje korzenie – świadectwem są laboratoria, instytuty i programy z czasów „żelaznej kurtyny”. Ale dzisiaj pojawia się pytanie: czy te dziedzictwo jest balastem, czy trampoliną do nowoczesnego przemysłu kosmicznego?
Region CEE nie buduje jeszcze rakiet w stylu SpaceX ani nie ma programów wielkości chińskiego Tiangong. Ma za to coś równie cennego: świeże spojrzenie, nowe technologie i... małe satelity, które w świecie tzw. New Space zdobywają rynek.
Start w kosmosie – skomplikowana sztuka w
Wejście na rynek kosmiczny to jak podróż na Marsa – technicznie wykonalne, ale pełne niewidocznych przeszkód.
Po pierwsze, trzeba mieć wiedzę i know-how. W CEE to często transfer doświadczenia z uczelni i instytutów, albo byłych pracowników programów takich jak Interkosmos. Młode firmy muszą znaleźć własną niszę i specjalizację – inaczej ryzykują, że zostaną na orbicie wydarzeń zamiast wystrzelić dalej w kosmos.
Po drugie, trzeba rozumieć reguły gry. Przetargi ESA, kontrakty, standardy jakości – dla start-upu to labirynt trudniejszy budowa silnika rakietowego.
Po trzecie, trudno przejść od badań do zespołu głównego (core team) – profesjonalizacja firmy, zatrudnienie właściwych specjalistów, wprowadzenie rygorystycznych standardów wymagają specjalizacji w dziedzinach, w których nie każdy naukowiec dobrze sobie radzi. Za to każdy błąd kosztuje, a ryzyko jest ogromne.
Polityka i prawo – nie tylko formalność
Różne kraje CEE mają różne podejścia. W Polsce centralną rolę pełni Polska Agencja Kosmiczna (POLSA). Koordynuje politykę, wspiera firmy i reprezentuje kraj w ESA. Mimo to sektor wciąż mierzy się z ograniczonym kapitałem, niskimi inwestycjami publicznymi i niewielką świadomością możliwości sektora w administracji lokalnej.
Polskie prawo kosmiczne długo pozostawało „czystą kartą”. Prace nad ustawą ruszyły w 2012 roku, propozycja pojawiła się w 2017, a od 2022 projekt stał się priorytetem legislacyjnym. Ustawa ma regulować:
- wynoszenie i obsługę obiektów kosmicznych
- deorbitację satelitów
- nowe formy działalności: serwisowanie na orbicie, górnictwo kosmiczne
Jednocześnie prawo ma być elastyczne, konsultowane z branżą i wspierać przedsiębiorców – tak, aby administracja była partnerem, a nie strażnikiem przepisów.
Prawo – szansa czy przeszkoda?
Brak ustawy mógłby być barierą, ale w rękach start-upów staje się szansą: większa swoboda działania, możliwość szybkiego eksperymentowania. Z drugiej strony, kultura egzekwowania prawa w regionie często opiera się na rygorze co niekoniecznie sprzyja innowacyjności, a to dodatkowe wyzwanie.
Nie mniej istotne są kwestie własności intelektualnej. Dla nowych firm z CEE zrozumienie wymogów ESA w zakresie dzielenia się nimi może decydować o powodzeniu projektu.
Wnioski – jak ruszyć w kosmos?
Dla Europy Środkowo-Wschodniej kluczem jest wykorzystanie wiedzy z instytutów naukowych, regionalna współpraca i wsparcie państwa. Polski projekt ustawy pokazuje, że elastyczne prawo może stać się dźwignią rozwoju przemysłu kosmicznego.
Sukces nie zależy tylko od technologii. Liczą się: zarządzanie projektami, wiedza kontraktowa, efektywna współpraca z administracją. Jak pokazuje przykład USA, partnerskie podejście do biznesu kosmicznego sprzyja innowacji. Jeśli państwa Europy Środkowo-Wschodniej chcą liczyć się w nowym wyścigu kosmicznym, warto iść tą drogą.
Opracowanie naukowe przygotowane przez: Aleksandra Bukała, Katarzyna Malinowska, Michał Szwajewski.
Opracowanie do pobrania i podglądu: Barriers of entering space market. Case of entrepreneurs in Central Eastern Europe