Połóż się, zrelaksuj. Spróbuj zrzucić z siebie naleciałość dnia, tygodnia, roku. Dzisiaj czeka Cię muzyczna wycieczka w głąb siebie. Wyprawa po meandrach ludzkiego umysłu i zakamarkach podświadomości. Czeka Cię relacja z chaotycznego styku muzycznych emocji i elektronicznej rachuby. Podróż ku muzyce innej, dziwnej i nieoczywistej.
Następna gwiazda Future Frombork Festival to człowiek, który na muzycznej scenie działa już od 20 lat. Tomasza Bednarczyka (okazjonalnie tworzącego też pod pseudonimem New Rome) fanom ambientu nie trzeba przedstawiać. A jeśli trzeba, to trzeba przedstawić sam gatunek. No właśnie, czym w zasadzie jest ambient?
Ambient to gatunek muzyki elektronicznej, który powstał w latach 70′ (co nie zaskakuje – jego spokój idealnie pasuje do świata kontrkultury, w którym odkrywano właśnie moc i właściwości nowych używek). Za jego pioniera uznaje się dzisiaj Briana Eno, którego pierwszy album Ambient 1: Music for Airports jest do dziś uznawany za jedno z najważniejszych wydawnictw tego gatunku.
Nie jest to zwyczajny gatunek muzyki elektronicznej, różniący się od swoich sióstr i braci szybkością beatu, natężeniem dźwięków i intensywnością. To pierwsza „muzyka tła”, która nazwała się tak z pełną świadomością. Ambient to najczęściej brak jasnej podziałki rytmicznej (często bez dźwięków instrumentów perkusyjnych lub basowych, które wyznaczają czysty rytm), brak klasycznej, wpadającej w ucho melodii, brak przebojowości muzyki pop. Ambient to powolne pasaże, piękny pejzaż malowany leniwymi nutami, płynącymi spokojnie nad utworami. To klimat, specyficzna atmosfera zamknięta w dźwięku.
Można jej słuchać w pełnym skupieniu, chłonąc i analizując każdy dźwięk (jak często robiło się z utworami Aphex Twin’a przy jego spokojniejszych, ambientowej twórczości), albo wręcz przeciwnie – używać do medytacji, jogi, nauki, kreacji – jej nienarzucający się charakter idealnie do tego pasuje.
I tutaj wracamy na nasze podwórko, do gwiazdy Future Frombork Festival. Tomasz Bednarczyk na albumie Noisbient postanowił połączyć efemeryczne dźwięki ambientu z niepokojącymi dźwiękami „noise” – hałas i szum dodają jeszcze większej powietrza, przestrzeni i oddechu do ambientowej elektroniki, wprowadzając jednocześnie uczucie niepokoju, nieokreślonego brudu, chaosu, nieoczywistości i tajemnicy. Jednostajne dźwięki na pograniczu piękna i błędu, melodii i zakłóceń, surowości i melancholii.
To wszystko oczywiście znajdziecie na występie w nietuzinkowym, zaczarowanym dźwiękowo miejscu – dawnym kościele św. Mikołaja – a obecnie Audytorium św. Mikołaja.